sobota, 31 stycznia 2009

Tysiąc łyżew w Millenium Park

... może tysiąc nie, ale z pewnością o wiele za dużo.

czwartek, 29 stycznia 2009

Podejście do pizzy #1

Według przepisu ze świetnego bloga kulinarnego (z pięknymi fotografiami w dodatku).


niedziela, 25 stycznia 2009

Teoria koloru

Wczoraj upiekłam 50 rogalików, to już drugi raz w ciągu tego miesiąca. Fajny przepis znalazłam, oczywiście muszę nabrać jeszcze trochę wprawy w ładniejszym ich lepieniu. Czy ładne czy nie, najważniejsze jednak, że smakują, o czym świadczy fakt, że dzisiaj zostało ich już tylko osiem.

Rogaliki same w sobie są jednak mało istotne. Główną atrakcją wczorajszego wieczoru było drinkowanie. Wraz z Michałem, Ewą i Kubą zebraliśmy pokaźną kolekcję alkoholi i rozcieńczaczy, i bawiliśmy się w alchemików odmierzając porcje trunków, by stworzyć coraz to ciekawsze i kolorowsze drinki.

Było zdecydowanie tęczowo. Przebrnęliśmy przez teorię kolorów, zachaczając o niebieski, zielony, żółty, czerwony, różowy i karmazynowy. Zielonkawa Juicy Lucy cieszyła się niezłym powodzeniem. Zrozumieliśmy znaczenie Tequili Sunrise, kiedy zobaczyliśmy niebo o wschodzie słońca zamknięte w kieliszku.

O aparacie zapomniałam prędko, a szkoda. Jest jednak powód do powtórzenia całej zabawy od nowa.


piątek, 23 stycznia 2009

Sprzed roku

czwartek, 22 stycznia 2009

The Fray

Aaaaale się rozmarzyłam.



Już wiem że chcę iść na ich koncert. Szkoda tylko, że koncertowali w Chicago dwa tygodnie temu, a ja nic o tym nie wiedziałam. Ale oni tu jeszcze wrócą ;).

I tak sobie słucham na zmianę: Look After You, You Found Me, i Over My Head. Trochę melancholijnie, ale zawsze mogę się wytłumaczyć, że powodem jest brak meżunia przy boku.

poniedziałek, 19 stycznia 2009

Ukryty talent mojego męża

Odkąd znam Rafała twierdził, że jedyna rzecz jaką potrafi namalować to rysunek misia, a od rysowania czegokolwiek innego wykręcał się na wszystkie możliwe sposoby. Tutaj ów wielokrotnie powielany misio na świątecznej pisance. Przystojny jak zwykle.

Zdarzyło się jednak, że będąc w odwiedzinach u Ewy i Kuby, zagraliśmy w Pictionary. Niewiele tłumacząc - chodzi o kalambury. Rafał nie protestował, i o dziwo rysowanie szło mu wyśmienicie (a przynajmniej na tyle wyśmienicie, bym była w stanie odgadnąć hasło). Przy niektórych hasłach śmiechu była co nie miara. Poniższe rysunki prosiły się o archiwizację, stąd notatka na blogu.

Czy znajdzie się ktoś, kto odszyfruje co kryje się za poniższymi rysunkami ?
Dla ułatwienia dodam, że drugi rysunek (pierwsze zdjęcie, rysunek po prawej) został storzony w celu wytłumaczenia hasła: "MIAŁCZEĆ".

Pierwszy rysunek przedstawia czasownik.
Za trzecim rysunkiem kryje się rzeczownik.

A oto rysunki:

czwartek, 15 stycznia 2009

Zimno jest

...w końcu to najzimniejszy dzień tego roku, przynajmniej póki co. Mam nadzieję, że nowych rekordów nie będzie. W tej chwili temperatura osiągnęła -25°C, gdzieś w środku nocy ma być -28°C. Do tego cały dzień świeciło słońce.

Postanowiłam zabrać ze sobą aparat i pstryknęłam kilka zdjęć w drodze do i z pracy. Obsługa aparatu w rękawiczkach nie była skomplikowana. Przeszłam się nawet na lodowisko, zastanawiając się, czy ktoś jest na tyle szalony, by jeździć w takiej temperaturze. Lodowisko było puste. Same sztywniakomięczaki w tym Chicago!

środa, 14 stycznia 2009

Lodowisko w Millenium Plaza

Ten post to małe oszustwo. Zdjęcia mają już ponad rok czasu, ale na blogu wcześniej nie miały okazji się pojawić. Z racji że na temperatura na zewnątrz nie sprzyja obsłudze aparatu (w tej chwili termometr wskazuje -19°C), gdyż palce kostnieją w tempie ekspresowym, nie mam świeżych zdjęć. Trzeba więc wykorzystać okazję do zaprezentowania tych ciut starszych.

Mieszkańcy Chicago zorientowaliby się prędko w moim oszustwie. Od kilku dni nie widać słońca, a każdy skrawek świata pokrywa gruba warstwa śniegu. Lodowisko jest prawie puste, i chyba tylko to zachęca nielicznych do jazdy. Pojeździliśmy i my, choć długo w tym mrozie nie wytrzymaliśmy.

poniedziałek, 12 stycznia 2009

Obiad

- Co chciałbyś na obiad?
- Eskalopki.
- A co to są eskalopki?
- Nie wiem, ale trzeba będzie wygooglować.
- ...

niedziela, 11 stycznia 2009

Navy Pier zimą

Mieliśmy się dzisiaj zabrać za lepienie bałwana, ale motywacji zabrakło.

sobota, 10 stycznia 2009

Help

W których mi lepiej?

środa, 7 stycznia 2009

Doping

I zrobił mi się z bloga fotoblog. Tyle że czasem mam potrzebę coś popisać, i czuję lekki rozdźwięk czy powinnam robić to tutaj, czy może znaleźć nowe miejsce. Póki nie zdecyduję, wyleję swoje myśli w tym miejscu, później najwyżej się posprząta.

Dzisiaj w związku z postanowieniami noworocznymi. Po roku leniuchowania czas wziąć się do pracy nad pogłębianiem wiedzy. Nie, żebym niczego się przez ostatni rok nie nauczyła, ale to było raczej tak przy okazji wykonywania swoich obowiązków, niż jako zajęcie dodatkowe. Mam wewnętrzną potrzebę odświeżenia i ogarnięcia nowego zakresu materiału w tematyce Enterprise Architecture and Design, z naciskiem na metodologie Agile. Póki co jestem na dobrej drodze, w dodatku niespodziewanie okazało się, że mogę to robić w ramach godzin pracy w związku z nowym zadaniem. Jestem zadowolona (dzisiaj tylko głód był w stanie mnie oderwać od artykułów Alistaira).

Drugie postanowienie, nieco bardziej przyziemne, to ograniczyć spożywanie jedzenia "na mieście" do maks 1 lunchu na tydzień. Skorzysta na tym i portfel i brzuszek. Od powrotu z Polski gotuję więc obiadki, i w sumie nie zaburza mi to specjalnie moich planów na wieczór. Za chwilę zabieram się za pomidorową.

poniedziałek, 5 stycznia 2009

Nocna dawka promieniowania

nie tylko dla kwiatków-zdechlaczków.

niedziela, 4 stycznia 2009

Tuż przed odlotem

ze Ścigasami. Jeszcze raz dzięki za miejscówkę i podwożenie dupasów!

czwartek, 1 stycznia 2009

Ostatnie chwile w Polsce

Home | Contact